| < Sierpień 2011 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Napisz do mnie
Ja na Ravelry
Moje inne blogi
Chcę wydziergać
Cudeńka nie na drutach
Drutują i szydełkują
Nauka dziergania
Szukam wzorów
Ulubione sklepy włóczkowe
Zrobione:
statystyka
czyli rzecz o dzierganiu
piątek, 26 sierpnia 2011

Ogłasza się wszem i wobec, że nowe violetowe notki będą od dziś publikowane w nowym miejscu.

violetowewloczki.blogspot.com

Serdecznie zapraszam:)

13:44, cyferki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 sierpnia 2011

Powoli rozgaszczam się w nowym miejscu. Troszkę to jeszcze potrwa, bo przenoszę ręcznie prawie wszystkie notki, niestety nie będę mieć Waszych komentarzy.:(

Przypominam zatem, że już w nowym miejscu i po jeszcze niższych cenach są włóczki do adopcji - mięciutkie merino prosto z Urugwaju:)

Zapraszam:)


wtorek, 23 sierpnia 2011

Miałam napisać mnóstwo rzeczy, ale stwierdziłam, że to jednak blog włóczkowy, i tego się trzymajmy:)

Więc ze spraw prywatno-włóczkowych napisze tylko tyle, że obolała, ale jednak po 3 miesiącach nieobecności wróciłam do pracy, więc czasu na włóczki będę mieć trochę mniej. Prze mną jeszcze jedna tura rehabilitacji a czas na dzierganie odbije sobie w niedalekiej przyszłości w sanatorium:)

Plany mam jak zwykle bujne, tylko czasu brak.

Obecnie na drutach kolejna chusta z padisah a już czekają w kolejce nowe motki, których nawet nie chowam - cienizna fioletowa na Meandering, cienizna kremowa na Ocean Waves, cieplutka i kolorowa wełenka na jesienno-zimową czapę i otulacz, wełna islandzka na sweter, grubszy moherek na chuste dla mnie, skarpetkwoa na skarpetki dla Synka... Teoretycznie chciałabym to zrobić w miesiąc, w praktyce raczej realny jest listopad.  A jeszcze jedna chusta baaardzo cieniutka na druty się pchać zaraz będzie, jak tylko listonosz wrzuci awizo do skrzynki.

A z ta islandzką wełną to tez niezły numer. Osobisty mąż mój jak usłyszał, że wełna islandzka nieprzemakalna jest, to sobie takowy sweter zażyczył. Nieprzemakalny a ciepły - zamiast kurtki.

Ponieważ w Polsce taka wełna generalnie niedododstania jest, to był plan, coby Kaszmirowa Dama ja nam uprzedła.

Osobisty jednak zdurniał do reszty i po jakimś czasie stwierdził, że on jednak takie cudo to musi mieć oryginalne, nordyckie, islandzkie.

Wynalazł więc islandzki sklep i sobie z niego wełnę zażyczył. Z braku kasy czekaliśmy na lepszy czas i doczekaliśmy się 40% zniżek:)

Osobisty mało jajka nie wysiedział, tak nie mógł doczekać się otwarcia paczki.

A w środku była wełna. Gruba, szara, sztywna, lekka, zupełnie inna niż wszystko co do tej pory macałam. Mnie jak zwykle żre.

A jego - zobaczymy.

Zaraz po chuście Padisah zamierzam zrobić próbkę.:)

A z planów poważnych to wyprowadzam się. Zostawiam bloxa, idę w inną stronę. Na razie całe moje przeszłe życie tam kopiuję, trochę to jeszcze potrwa. Dam znać jak coś:)


poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Czasem przeglądam sobie różne blogi (no dobra, nagminnie i to całą masę) i zastanawiam się, kiedy dojdę do takiego mistrzostwa w robótkach jak niektóre z Was.

Czasem moja ignorancja i brak doświadczenia mnie dobijają.

Ostatnio poddałam się przy próbie zrobienia sweterka.

Zaczynałam go ze 3 razy, potem czekał na dostawę wełny - bo z wełny unikatowej, ręcznie przędzionej i farbowanej przez Laurkę. Jak już doszły brakujące motki, to okazało się, że jednak w swetrach z okrągłym karczkiem, moje wielkie ramiona są olbrzymie, więc należałoby całość zrobić od nowa, od dołu, normalnie. Reglany nie dla mnie.

No i szłoby wszystko dobrze (tylko jedno prucie było i zmiana drutów na większe), uformowały się biodra i talia... gdyby nie konieczność spuszczenia oczek na podkrój pachy i dekoltu. Próbowałam 3 razy i zawsze coś nie tak.

W kamizelce, którą robiłam, wyszło to znośnie a tu chyba diabeł ogonem miesza albo mocno niedouczona jestem.

Koniec końców po stracie 3 dni, robieniu, pruciu, rzuciłam gada w kąt i tylko patrzę z utęsknieniem, bo wełna szlachetna i kolor cudny.

Na razie wracam do tego, co mi wychodzi, czyli szali i chust. :)


niedziela, 14 sierpnia 2011

Już tylko z kronikarskiego obowiązku wklejam kolejną identyczną chustę. Wzór Gail cieszy się niesłabnącym powodzeniem, melanż zielono-różowy również.

Tym razem wersja bardzo duża, zrobiona jeszcze przed wakacjami. Pozuje mój Smyk, po sesji wcale nie chciał oddać chusty:)

Wzór: Gail.
Włóczka: Angora Gold BD
Druty - już nie pamiętam, chyba 5 mm
Zużycie włóczki: 3 motki, bo cięłam, by paski kolorów nie były bardzo cieniutkie na końcu.


środa, 10 sierpnia 2011

 

Aga znowu zaskakuje, tym razem rozdaje ogromny mocior (bo motek to delikatne określenie) moherkowej milusiej włóczki.

 

mocior

 

Wiem, ze jest milutki, ogromny i nitki na nim od groma, bo mam w domu identyczny. Ale od przybytku głowa nie boli, zwłaszcza fioletowego:)))

 

14:54, cyferki , Candy
Link Komentarze (2) »
wtorek, 02 sierpnia 2011

Przyszedł taki dzień, że bardzo chciałam zrobić na drutach coś dla siebie. Coś ładnego, fioletowego, noszalnego.

A że akurat trafiło się miłe spotkanko u Tupci, tuż przed otwarciem jej sklepu, to mogłam nacieszyć oczy, serce i pazerność włóczkową:)

Pisałam już o tym tu, a chodzi mi o takie fioletowo-różowo-niebieskie coś:)

Włóczka nie mogła czekać.

Zakupiłam wzór, zrobiłam próbkę i moim kulawym angielskim próbowałam rozszyfrować o co cho.

Do dziś nie wiem, czy dobrze podzieliłam oczka na przody i rękawy, do tego włączyła mi się kombinatoryka. A to tu dodałam oczek a tam odjęłam, a to zwęziłam rękaw, a to plisę zrobiłam ściągaczem a nie dżersejem a na koniec jeszcze wymyśliłam guziki:)

A potem jeszcze Tupcia zrobiła mi fotki:) Z wkładką ludzką od razu:)




Kocham go! Za kolory, za miękkość, za ciepło, za fason, za wszystko!

Wstyd się przyznać, ale praktycznie nie wychodzę z niego. :)

W końcu mam sweterek wagi piórkowej:)

Wzór: Featherweight Cardigan

Druty: 3,5mm

Włóczka: Malabrigo Sock kolor Abril (ale inne farbowanie, moje jest ciemniejsze i ma mniej niebieskiego)

Zużycie: 3 motki i kilka metrów czwartego

Do tego przekonuję się coraz bardziej do robienia na większych rozmiarach drutów. Przestałam się bać dużych oczek w dzianinie. Włóczki przeważnie po praniu robią się puszyste, dziur nie widać a dzianina lepiej się układa:)