| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
Napisz do mnie
Ja na Ravelry
Moje inne blogi
Chcę wydziergać
Cudeńka nie na drutach
Drutują i szydełkują
Nauka dziergania
Szukam wzorów
Ulubione sklepy włóczkowe
Zrobione:
statystyka
czyli rzecz o dzierganiu

Wydziergałam!

niedziela, 14 sierpnia 2011

Już tylko z kronikarskiego obowiązku wklejam kolejną identyczną chustę. Wzór Gail cieszy się niesłabnącym powodzeniem, melanż zielono-różowy również.

Tym razem wersja bardzo duża, zrobiona jeszcze przed wakacjami. Pozuje mój Smyk, po sesji wcale nie chciał oddać chusty:)

Wzór: Gail.
Włóczka: Angora Gold BD
Druty - już nie pamiętam, chyba 5 mm
Zużycie włóczki: 3 motki, bo cięłam, by paski kolorów nie były bardzo cieniutkie na końcu.


wtorek, 02 sierpnia 2011

Przyszedł taki dzień, że bardzo chciałam zrobić na drutach coś dla siebie. Coś ładnego, fioletowego, noszalnego.

A że akurat trafiło się miłe spotkanko u Tupci, tuż przed otwarciem jej sklepu, to mogłam nacieszyć oczy, serce i pazerność włóczkową:)

Pisałam już o tym tu, a chodzi mi o takie fioletowo-różowo-niebieskie coś:)

Włóczka nie mogła czekać.

Zakupiłam wzór, zrobiłam próbkę i moim kulawym angielskim próbowałam rozszyfrować o co cho.

Do dziś nie wiem, czy dobrze podzieliłam oczka na przody i rękawy, do tego włączyła mi się kombinatoryka. A to tu dodałam oczek a tam odjęłam, a to zwęziłam rękaw, a to plisę zrobiłam ściągaczem a nie dżersejem a na koniec jeszcze wymyśliłam guziki:)

A potem jeszcze Tupcia zrobiła mi fotki:) Z wkładką ludzką od razu:)




Kocham go! Za kolory, za miękkość, za ciepło, za fason, za wszystko!

Wstyd się przyznać, ale praktycznie nie wychodzę z niego. :)

W końcu mam sweterek wagi piórkowej:)

Wzór: Featherweight Cardigan

Druty: 3,5mm

Włóczka: Malabrigo Sock kolor Abril (ale inne farbowanie, moje jest ciemniejsze i ma mniej niebieskiego)

Zużycie: 3 motki i kilka metrów czwartego

Do tego przekonuję się coraz bardziej do robienia na większych rozmiarach drutów. Przestałam się bać dużych oczek w dzianinie. Włóczki przeważnie po praniu robią się puszyste, dziur nie widać a dzianina lepiej się układa:)


środa, 27 lipca 2011

W końcu się zmobilizowałam. Obrobiłam zdjęcia i moge się chwalić:)))

Pamiętacie mój majowy pobyt w Ojcowie i wizytę u Kaszmirowej Laury?

To ona posadziła mnie przy swoim kołowrotku i sprawiła, że zapomniałam o całym świecie.

Uprzędłam wtedy swoja pierwszą wełnę:)

Uprzędłam, to za dużo powiedziane. Wełna była przekręcona, ze skrętkami, petelkami, raz cieniutka jak wlos a raz grubaśna na palec.

Za radą Laury uprałam:

I rozwiesiłam do wyschnięcia:

Niestety popełniłam błąd, przed którym Laura mnie ostrzegała. Zbyt obciązyłam motek i artystyczne skrętki się wyprostowały.

Nie zraziłam się jednak i postanowiłam, że i tak będę to nosić.

W formie ciepłego komina:

Widac tu wyraźnie efekt pochylenia oczek, który jest następswem zbytniego skręcenia wełny przy przędzeniu.

Ale co tam, pierwsze koty za płoty:)

Dziękuję Laurko:***


wtorek, 05 lipca 2011

Ostatnio miałam sporo radości. Uwierzyłam znów w ludzi, w ich życzliwość i bezinteresowność.

Bo żeby leczyć się w naszym kraju, trzeba mieć żelazne zdrowie. Albo życzliwych ludzi wokół siebie.

Dzięki rodzinie udało mi się szybko zrobić rezonans - nie musiałam czekać miesiąca na termin. Dostałam też kontakt do lekarza, który zajął się moim przypadkiem.

A oprócz tego dostałam sporo innych namiarów, rad, kontaktów... niesamowicie mnie to podniosło na duchu, bo byłam załamana, słysząc w słuchawce telefonu po raz trzydziestyktóryś: "w naszej poradni zapisów do neurochirurga nie ma, wyczerpał się limit na ten rok".

Teraz jednak wiem, co robić. W czwartek kolejna wizyta lekarska, potem poradnia rehabilitacji (dziękuję, Mari:***) i jeśli nie będzie poprawy, to operacja w Otwocku (dziękuję Klaro:***).

No i pewnie wiecie, że spędziłam cudowny czas u Tuptupa, zajadając się obłędnym tortem i miziając włóczki:) Uwielbiam tam być i sama nie wiem, czy to przez niesamowite ciepło i magiczną nić porozumienia z Agą, czy przez Zenia wskakującego na kolana, czy przez atmosferę zrozumienia dla włóczkowego szaleństwa. Kocham tę kobitę i już:)

A ponieważ nadal nie udaje mi się nadrobić zaległości w publikowaniu dziergadeł, i ostatnio wpisów jakby mniej, to dziś na osłodę staroć - prezent dla Dorotki, mojej naj, naj... :*

Skończony w marcu. I czekający na sesję zdjęciową, może teraz, gdy Doro już ma wolne od szkoły, to się zmobilizuje;) Żartuję, tak naprawde to chciałam zachować jakąś chronologię tych moich tworów, ale i tak ciężko z tym. Pan Miś mojego dziecka już przybrudzony od codziennego miętolenia, teraz wyjechał do dziadków razem z właścicielem i nadal się nie doczekał sesji zdjęciowej.

No więc oto niechronologiczna Droga Mleczna aka Milky Way:

Kolor jest naprawdę mleczny, niteczka to mgiełka Kiddys Mohair Ispe, zużyłam chyba 3 motki. Druty 4mm a wzór, to popularny u mnie Ocean Waves. Nic nie poradzę, że kocham go obłędnie i będzie się zapewne co jakiś czas przewijał. Bo jeszcze nie zrobiłam wersji dla siebie:)


środa, 15 czerwca 2011

Wszystkie włóczki znalazły nowy dom, za co serdecznie dziękuję:) Ciesze się, że będzie im u Was dobrze:)

Nie mam siły siedzieć przy komputerze, to sobie chociaż popatrzcie.

Zrobiony dawno temu, tylko jakoś pochylanie się nad komputerem dziwnie boli.

Ale że dzisiaj mam dzień masochizmu (byłam w pracy) i gorzej raczej boleć nie będzie, (nie wyobrażam sobie) to pokazuję:)

Wzór znany, druty również  4mm, poszerzyłam tylko wzór o jeden panel ażuru.

Wymiary - jakieś 53 na 200 cm, mniej więcej.

Włóczka - Kid Mohair Adriafilu.

Dostaję sporo maili z pochwałami bloga  zapytaniem, kiedy znajduję na to wszystko czas.

Nie znajduję. Zrobienie tego wpisu razem z obrobieniem zdjęć zajęło mi 8 minut.

A teraz idę grzać stare kości na wełnianej poduszce:)


wtorek, 07 czerwca 2011

Daję znak życia.

Kuruję się powolutku i dziękuję za wszelkie namiary na lekarzy.

W oczekiwaniu na wizytę cośtam powolutku się dzieje, ale w ilościach nikłych, coby nie nadwyrężać kręgosłupa.

Pokażę więc staroć, bo skończona wieki temu - jakoś koło 1 maja a wcześniej czekałam miesiąc na nitkę, bo wydawało mi się, że golfik dłuższy powinien być. Doro jednak wyprostowała mi światopogląd, więc zakończyłam, wykorzystując nitkę co do centymetra i mam oto najulubieńszą rzecz na świecie:)


Niby nic, prościzna robiona na okrągło na drutach 4mm z ręcznie przędzionej i farbowanej przez mistrzynię Laurę włóczki. Mówię Wam, ta kobieta ma niebywały talent

Przez ten otulacz pokochałam corriedale, to coś jest bowiem tak miękkie i miłe w dotyku, że mogę chodzić tylko w tym do końca życia.I zrobię jeszcze takich przynajmniej kilka:)


czwartek, 26 maja 2011

Szmaragdowy to jedyny odcień zieleni, który lubię. Dlatego zakochałam się w wełnie, którą kiedyś uprzędła Myszoptica i po długich namowach udało mi się ją od niej wycyganić:)

Ta wełna to moje ulubione corriedale, skręcone w  2 ply, cieniutkie i równiutkie:)

Długo czekałam na wenę, bo chciałam w pełni oddać piękno wełny. Myślę, że znalazłam odpowiedni wzór. Jestem z chusty bardzo zadowolona.

Wzór to Celaeno. Wykorzystuje on motyw estońskich listków, ale warto kupić wzór, dla prostego sposobu dodawania oczek, który kształtuje ramiona chusty.
Zrobiłam bez koralików.
Jakoś ich nie lubię, mam wrażenie, że dzianina jest przez nie mniej szlachetna a bardziej "odpustowa".
Druty to chyba 4mm. Albo 3,5, już nie pamiętam.
Chusta pięknie się zblokowała, przez wzór francuski nabrała surowego charakteru, który bardzo mi się podoba.

A teraz uciekam, bo ta chwila przd komputerem będzie mnie kosztować bardzo dużo. Staram się dzielnie walczyć z bólem, ale nie jest to łatwe.
Dbajcie o swoje kręgosłupy. Naprawdę warto, by kiedyś uniknąć cierpienia i niepełnosprawności.

sobota, 21 maja 2011


Życie ciągle mnie zaskakuje.

Nie da się go zaplanować, i ciągle uczę się być elastyczna i akceptować rzeczywistość.

Teraz miałam być jakieś 300 km od domu a w nocy okazało się, że nic z tego. To już kolejna taka niespodzianka.

No cóż - biorę, co jest i cieszę się tym.

Zaczynam też przywykać do tego, że jak obiecuję, że coś pokażę na blogu, to najpewniej nic z tego nie będzie.

Dziś też nie o skrętkach. Skrętki leżą na drutach a ja zaczęłam robić coś innego i dziś pewnie wrzucę na kolejne cieniutki moher - będę mieć więc zaczęte cztery robótki.

A w tle kroi się piąta - kolorowa, energetyczna z wyśmienitej włóczki Dropsa.:)

Ale do rzeczy.

Doczekać się nie mogę na fotki naludziowe - sama ich robić sobie nie umiem, a sporo zakończonych robótek czeka na pokazanie, więc zaczynam cykl - na plaskacza.

Pierwszy plaskacz to motylkowa chuścinka. Nieduża, ale strasznie fajna i dlatego była często w użyciu:) I będzie nadal, jak spadnie temperatura:) Zobaczcie sami:

Chuścinka jest z tej samej włóczki, co czapka Ilukudujka - ręcznie przędzione merino z jedwabiem od Laury. Robiona na drutach 3,5 mm, dlatego wyszła bardzo nieduża - w sam raz jako apaszka na szyję.

Wzór to Summer flies.

Bardzo mi się spodobał i może kiedyś zrobię sobie większą wersję:)


niedziela, 08 maja 2011

Właśnie rozpięłam na pokojowej wykładzinie kolejne dziergadło i na gorąco postanowiłam się nim pochwalić - bo potem będzie jak ze wszystkim - odwlecze się do świętego Dygdy.

Nudy, bo powtórka z rozrywki w kolorach różowo-zielonych, wiosennych, optymistycznych.





A optymizmu mi bardzo potrzeba, bo walczę w dalszym ciągu z silnym bólem kręgosłupa - po rozpinaniu chusty teraz juz zlegnę w wyrku, coby jutro do pracy jakoś w miarę wyprostowana dojechać.

Chusta to dla mnie niespodzianka. Bo niby już była, wzór miły dla oka i dla rąk w robocie, ale jakoś mi się to dłużyło i dłużyło...

Pod koniec się zorientowałam, ze wzięłam po prostu druty mniejsze - robiłam na 4,5mm a nie na 5, jak poprzednio.

Więc zrobiłam jeden motyw więcej i nie wiem, czy nie przesadziłam.

Chusta tak rozpięta ma 2 m szerokości i ciut ponad 1 m długości a nie napięłam jej tak ekstremalnie, jak to mam w zwyczaju. Będzie się czym otulić po prostu:) Ja osobiście lubię takie duże chusty:)

Włóczka ta sama - Alize Angora Gold BD. Muszę ją odrobinę zrehabilitować. W kolejnych motkach nie znalazłam żadnego supła a i kolory lepiej ułożone, nic nie musiałam ciąć tym razem.

Wzór - Gail.  Dodałam tylko oczko środkowe, bo dziury po podwójnym narzucie mnie drażniły.

Już nam go prawie na pamięć a na drutach mam właśnie jeszcze jedną taką chustę - tym razem już na drutach 5mm.

Uprałam przy okazji wykończony otulacz, nowy szalik (szalik w maju to chyba tylko taki zmarzluchy jak ja mogą robić:)) i moje skrętki kochane.

Ale o skrętkach będzie następnym razem:)


piątek, 29 kwietnia 2011

Tuż przed wyjazdem - pobudka o 4 rano - udało mi się wykroić odrobinę czasu, by w końcu zacząć spełniać obietnice.

Ja bym już siebie znielubiła na Waszym miejscu.:)

Sama kocham oglądać zdjęcia dziergadeł, mam w rssie zalinkowanych ze 200 blogów i zawsze tęsknie wypatruję fotek, inspiracji, przepisów i nowych, cudnych wytworów Waszych rąk.

A sama nie potrafię znaleźć chwili czasu, na obróbkę zdjęć.

No ale już są, więc najpierw pokażę a potem jeszcze trochę popiszę:)







Tadam.

Oto poncho, które robić może też za kamizelkę, bo ma pęknięcia na bokach na ręce.

Bardzo ciepłe, mięciutkie, fajnie się układa. Nie na mnie - na właścicielce ofkors. Ja wyszłam tu koszmarnie, za to właścicielka wygląda wspaniale - jest ciut niższa i duuuużo szczuplejsza, poncho było robione na jej rozmiar a nie na mój:)

Pierwszy raz zrobiłam próbkę i obliczałam według niej - z dobrym skutkiem. Wcześniejsze próbkowanie było zupełnie do kitu. Albo taki ze mnie matematyk, albo robiłam to niezbyt umiejętnie. W końcu jestem początkującą dziewiarką, więc mam prawo:)

Poncho robiło się przyjemnie, te listki są bardzo fajne w robocie - łatwe i efektowne. Jak zwykle końcowa ilość oczek mnie dobijała.

Na szczęście kolejne poncho do zrobienia mam dopiero jesienią:)

Dane techniczne:

Wzór - Taki, co Doro kilka razy robiła, tylko zmodyfikowany przeze mnie.

Włóczka: 100% Merino Artesano

Zużycie: 10 motków, został niewielki kawałeczek.

Druty: KP 4mm

I kilka filcowych markerków od Mamon (są super!)

A do pokazania mam jeszcze chustę i chuścinkę, no i Pana Misia, którego ciężko wykraść synkowi:)

Na drutach obecnie dwie chusty - powtórkowa Rajska, potem Kair i znów Rajska będzie, więc same nuuudy. Ale dla celów kronikarskich pokazywać będę:)

Choć dziś, to pewnie już wszyscy wyjechali. No cóż - sama jestem sobie winna, że tak dług zwlekałam.:(


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6