| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
Napisz do mnie
Ja na Ravelry
Moje inne blogi
Chcę wydziergać
Cudeńka nie na drutach
Drutują i szydełkują
Nauka dziergania
Szukam wzorów
Ulubione sklepy włóczkowe
Zrobione:
statystyka
czyli rzecz o dzierganiu

Włóczkowe opowieści

czwartek, 25 sierpnia 2011

Powoli rozgaszczam się w nowym miejscu. Troszkę to jeszcze potrwa, bo przenoszę ręcznie prawie wszystkie notki, niestety nie będę mieć Waszych komentarzy.:(

Przypominam zatem, że już w nowym miejscu i po jeszcze niższych cenach są włóczki do adopcji - mięciutkie merino prosto z Urugwaju:)

Zapraszam:)


wtorek, 23 sierpnia 2011

Miałam napisać mnóstwo rzeczy, ale stwierdziłam, że to jednak blog włóczkowy, i tego się trzymajmy:)

Więc ze spraw prywatno-włóczkowych napisze tylko tyle, że obolała, ale jednak po 3 miesiącach nieobecności wróciłam do pracy, więc czasu na włóczki będę mieć trochę mniej. Prze mną jeszcze jedna tura rehabilitacji a czas na dzierganie odbije sobie w niedalekiej przyszłości w sanatorium:)

Plany mam jak zwykle bujne, tylko czasu brak.

Obecnie na drutach kolejna chusta z padisah a już czekają w kolejce nowe motki, których nawet nie chowam - cienizna fioletowa na Meandering, cienizna kremowa na Ocean Waves, cieplutka i kolorowa wełenka na jesienno-zimową czapę i otulacz, wełna islandzka na sweter, grubszy moherek na chuste dla mnie, skarpetkwoa na skarpetki dla Synka... Teoretycznie chciałabym to zrobić w miesiąc, w praktyce raczej realny jest listopad.  A jeszcze jedna chusta baaardzo cieniutka na druty się pchać zaraz będzie, jak tylko listonosz wrzuci awizo do skrzynki.

A z ta islandzką wełną to tez niezły numer. Osobisty mąż mój jak usłyszał, że wełna islandzka nieprzemakalna jest, to sobie takowy sweter zażyczył. Nieprzemakalny a ciepły - zamiast kurtki.

Ponieważ w Polsce taka wełna generalnie niedododstania jest, to był plan, coby Kaszmirowa Dama ja nam uprzedła.

Osobisty jednak zdurniał do reszty i po jakimś czasie stwierdził, że on jednak takie cudo to musi mieć oryginalne, nordyckie, islandzkie.

Wynalazł więc islandzki sklep i sobie z niego wełnę zażyczył. Z braku kasy czekaliśmy na lepszy czas i doczekaliśmy się 40% zniżek:)

Osobisty mało jajka nie wysiedział, tak nie mógł doczekać się otwarcia paczki.

A w środku była wełna. Gruba, szara, sztywna, lekka, zupełnie inna niż wszystko co do tej pory macałam. Mnie jak zwykle żre.

A jego - zobaczymy.

Zaraz po chuście Padisah zamierzam zrobić próbkę.:)

A z planów poważnych to wyprowadzam się. Zostawiam bloxa, idę w inną stronę. Na razie całe moje przeszłe życie tam kopiuję, trochę to jeszcze potrwa. Dam znać jak coś:)


poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Czasem przeglądam sobie różne blogi (no dobra, nagminnie i to całą masę) i zastanawiam się, kiedy dojdę do takiego mistrzostwa w robótkach jak niektóre z Was.

Czasem moja ignorancja i brak doświadczenia mnie dobijają.

Ostatnio poddałam się przy próbie zrobienia sweterka.

Zaczynałam go ze 3 razy, potem czekał na dostawę wełny - bo z wełny unikatowej, ręcznie przędzionej i farbowanej przez Laurkę. Jak już doszły brakujące motki, to okazało się, że jednak w swetrach z okrągłym karczkiem, moje wielkie ramiona są olbrzymie, więc należałoby całość zrobić od nowa, od dołu, normalnie. Reglany nie dla mnie.

No i szłoby wszystko dobrze (tylko jedno prucie było i zmiana drutów na większe), uformowały się biodra i talia... gdyby nie konieczność spuszczenia oczek na podkrój pachy i dekoltu. Próbowałam 3 razy i zawsze coś nie tak.

W kamizelce, którą robiłam, wyszło to znośnie a tu chyba diabeł ogonem miesza albo mocno niedouczona jestem.

Koniec końców po stracie 3 dni, robieniu, pruciu, rzuciłam gada w kąt i tylko patrzę z utęsknieniem, bo wełna szlachetna i kolor cudny.

Na razie wracam do tego, co mi wychodzi, czyli szali i chust. :)


czwartek, 28 lipca 2011

Jestem sama w domu na 2 dni, więc w ramach rozrywki postanowiłam uporządkować zasoby włóczkowe. I to tylko te w kartonach, z szuflad nie ruszam.

O mamo, ile ja tego mam! Samych typu lace całe pudło, nie licząc moherowych cienizn. Pocieszające jest to, ze to głównie włóczki wysokiej jakości - króluje merino, jedwab i inne naturalne włókna.

I znalazłam też kilka motków, które szukają nowego domu.

Chętnych do adopcji proszę o zgłaszanie się mailowo: w121277@gmail.com

Do cen należy doliczyć koszty przesyłki wg cennika poczty polskiej.

1. 100% merino z Urugwaju: Hot night


Tak się nazywa ten kolor, nic nie poradzę;). Jest to merino urugwajskiego producenta 100purewool.com, ręcznie farbowane, grubość "fingering" czyli w 100 gramach 402 metry, pojedynczo skręcona nić. Tu dwa motki przewinięte już na kłębki i resztka (jakaś 1/3) trzeciego, więc będzie ponad 800 metrów. Cena za całość - 60 zł (czyli 30 zł za motek, mały kłębuszek gratis). A kolorki w bluzce układają się tak, jak pokazano na fotkach w tym wpisie.

2. 100% merino z Urugwaju - Fortress - zarezerwowana A.S.


Dane te same, producent: 100purewool.com, grubość 402m/100 g, czyli razem w tych trzech kłębkach 1206 metrów. Kolory to melanż czerwieni, fioletu, różu i brzoskwini, ręcznie farbowane. Cena - 90 zł za całość.

3. 100% merino z Urugwaju - Yanez


To to samo merino, tylko kolor fioletowy, taki bakłażanowy a nie biskupi, zdjęcie dość wiernie oddaje kolor.

To jest ręczne farbowanie, więc nie będzie on do końca jednolity, są ciut ciemniejsze i jaśniejsze tony, ale całość dzianiny będzie ciemna. Również 3 kłębki 100g/402 metry, razem 1206 m. Cena - 90 zł za całość.

Kto pierwszy, ten lepszy:)


wtorek, 21 czerwca 2011

Muszę, po prostu muszę się pochwalić skarbami, jakie wyrwałam ze sklepu Magic Loop:)

Chodzę, miziam je, dotykam i podziwiam:)

Sami zobaczcie:)

To różowe to Drops Delight w odcieniach fuksji, fioletu, zieleni i żółtego. Na dużą i kolorową chustę:)

Te dwa przepyszne to oczywiście malabrigo lace w cudownych kolorach Azul Bolita i Purple Mystery. Mam po dwa motki, więc na duuuży szal albo chustę wystarczy. Ta miękkość jest niesamowita:)

To wielkie fioletowe to moherowa miękkość Verdi. Nie miałam w planach robótki z czegoś takiego, ale gdy dotknęłam tego motka i go przytuliłam, po prostu nie mogłam go oddać - zakochałam się na zabój. :) Jest naprawdę wielki, więc pokojnie wystarczy na tunikę i pewnie jeszcze sporo zostanie na coś innego:)

To czarne to cienizna babyalpaka z jedwabiem. Skład mówi za siebie. Teraz sie zastanawiam, co z niej zrobić. W grę wchodzi Echo Flower, Szeherezada lub Turbulent Indigo. A może jeszcze coś innego... Plis, doradźcie coś:)

I na koniec coś, od czego nie mogę oderwać oczu. Mix fioletów z niebieskim, zielonym, fuksją, brązem... czego nie mam w tych fioletach. To malabrigo sock w kolorze Abril.  Nitka skręcona podwójnie, do tego superwash, więc odporna na filcowanie. Będzie z tego sweterek, o taki (jak się uda;))

Jestem zachwycona tymi wełnami, a jeszcze bardziej ich ceną. Nigdzie w sieci nie ma niższych cen na te włóczki a szukałam skrupulatnie i długo:)

Jak policzyłam, to zostało mi jeszcze sporo grosza na jakąś konkretną włóczkę, pewnie też od Tuptupa:)

Zastanawiam się nad Lin Dropsa, bo kupiłam ostatnio letnie lniane spodnie i przydałoby i się coś do kompletu.

Ale to jeszcze muszę pomyśleć:)

A na razie idę się cieszyć moimi skarbami:)


poniedziałek, 20 czerwca 2011


Magic Loop to nie tylko technika robienia na drutach na okrągło.

To też fajne miejsce w sieci z tym, co kręci nas najbardziej - włóczkami:)

Jeszcze na roboczo, ale nareszcie działa. I na wejściu - rabaty!

www.magicloop.com.pl



niedziela, 12 czerwca 2011

Z braku miejsca na nowe włóczki i z powodu buntu osobistego męża postanowiłam przewietrzyć szafy.

Dlatego tez następujące włóczki szukają nowego domu:


- (zarezerwowana A.L.)Urugwajskie merino 100% ze 100purewool.com w wersji lace. W 100g jest 800 m. co wystarczy na dużą chustę. Ręcznie przędziona i farbowana na kolory w odcieniach fioletu (ecru, jasny fiolet i ciemny fiolet). Przewinięta na kłębek. Cena - 30 zł.


- (zarezerwowana K.R.)Włóczka 100% jedwab soft silk firmy BC Garn w kolorze jasnego fioletu/różu. Nie mam banderoli, bo mam manię przewijania na motki wszelkich zakupionych włóczek, ale to kolor nr SS09.  Jeden motek 100g to 350 m, na byciu dwa motki nieruszane, przewinięte tylko. Cena to 80 zł za dwa motki.


- (zarezerwowana U.W) Lanagold BD firmy Alizee, numer koloru 1734, 5 motków w cenie 40 zł za wszystkie.


- (zarezerwowana U.W) Magic Fine 544 firmy Yarn Art, 3 motki 100 g czyli razem 900m, cena 27 zł za wszystkie.


- (zarezerwowana A.P.) Fonseca firmy Yarn Art, 7 motków z odrobinką, cieniutka włóczka moherowa w kolorze fioletu (kolor nr 10), motki 25g/230 m za całość 23 zł.

Osoby zainteresowane proszę o kontakt mailowy na adres: w121277@gmail.com

Oczywiście do cen włóczek należy doliczyć koszty przesyłki wg cennika poczty polskiej, ale to już do omówienia mailowo.


wtorek, 31 maja 2011

Nie, nie taki do jedzenia:)

Dostałam cynk, zresztą u Kaszmirowej Laury już wisi... na jej przepyszne wełenki 10% zniżki w dniu jutrzejszym:)

A jeden fioletowy jedwab już mi wykupili, no... Niebieski mam w domu, na razie do miziania, czeka na lepsza kondycję mojego kręgosłupa. Jest nieziemski wprost.

Warto polować, zresztą nie tylko na niego:)

poniedziałek, 30 maja 2011

Pod żadnym pozorem. Bo znów zanim się obejrzę, to zabraknie co ładniejszych kolorów.

A jest w czym wybierać, widziałam na własne oczy maaaasę włóczek w takiej ilości tęczowych kolorów, że można dostać oczopląsu.

Mąż zagroził, że więcej tam nie pojedziemy a właścicielka sklepu zagroziła limitami.

Tak, wkrótce otwarcie nowego miejsca włóczkowego w sieci, gdzie można będzie dostać po dobrych cenach naprawdę wyśmienite włóczki.

Wyjątkowe i magiczne miejsce, ale takowe być musi, skoro patronuje mu rozkoszny kot Zenon:)

A teraz prywata.

Znacie może jakiegoś dobrego ortopedę, który przyjmuje na NFZ i ma terminy wcześniejsze niż końcówka czerwca? Pilnie potrzebuję:(


środa, 04 maja 2011

Majowe. Zimne. I gorące jednocześnie. W pięknych okolicznościach przyrody. Ze wspaniałymi ludźmi. :)))))

Fotek będzie trochę i gadania też:) Chyba:)

Dojechaliśmy do Doroty i jej męża w sobotę rano. Zabytkowa drewniana letnia willa bardzo nam się spodobała. I zieleń, kaskady zieleni - na trawie, w lesie, gdzie okiem nie sięgnąć. Korzystając ze słońca ruszyliśmy na spacer.







Ale wieczorem - zimno. Nikt nie spodziewał się zimy w środku wiosny. Siedzenie na werandzie w środku nocy zaowocowało łamaniem w kościach, dziś ledwie się ruszam.

Za to gorące były spotkania:)))

I nasze wspólne z Doro, i z Agnieszką i jej cudowną rodzinką, (nasze dzieciaki superszybko się wkręciły we wspólne tematy:))) potem wizyta u Kaszmirowej Damy z Kołowrotkiem!



Lauruś, stokrotne dzięki za uśmiech, za radość w Twoich oczach, za cierpliwość i w ogóle za wszystko.

No i dzięki Laurze zostałam puszczona z torbami pełnymi skarbów i ze zdobyczą najcenniejszą - własnoręcznie uprzędzioną artystyczną wełną:)))



I żadne tam opakowania na komórki z tego nie będą, z tej artystycznej ruziowej Yarnart zrobię sobie coś innego i będę z dumą nosić:)))) I nosić będę w sercu te chwile, jak cenny klejnot:)

I jeszcze było kolejne spotkanie dziewiarsko-pogaduchowe, z krakowskimi dziewczynami - Pomarańczką i Geesje:) Oby nie ostatnie:)

Czy muszę mówić, że czasu zabrakło? Tak bardzo zabrakło, że potem z żalu prawie zwiałam do samochodu, bo inaczej Doroty bym nie puściła.

I tęsknię niemożebnie.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6