| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Zakładki:
Napisz do mnie
Ja na Ravelry
Moje inne blogi
Chcę wydziergać
Cudeńka nie na drutach
Drutują i szydełkują
Nauka dziergania
Szukam wzorów
Ulubione sklepy włóczkowe
Zrobione:
statystyka
czyli rzecz o dzierganiu
piątek, 26 sierpnia 2011

Ogłasza się wszem i wobec, że nowe violetowe notki będą od dziś publikowane w nowym miejscu.

violetowewloczki.blogspot.com

Serdecznie zapraszam:)

13:44, cyferki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 sierpnia 2011

Powoli rozgaszczam się w nowym miejscu. Troszkę to jeszcze potrwa, bo przenoszę ręcznie prawie wszystkie notki, niestety nie będę mieć Waszych komentarzy.:(

Przypominam zatem, że już w nowym miejscu i po jeszcze niższych cenach są włóczki do adopcji - mięciutkie merino prosto z Urugwaju:)

Zapraszam:)


wtorek, 23 sierpnia 2011

Miałam napisać mnóstwo rzeczy, ale stwierdziłam, że to jednak blog włóczkowy, i tego się trzymajmy:)

Więc ze spraw prywatno-włóczkowych napisze tylko tyle, że obolała, ale jednak po 3 miesiącach nieobecności wróciłam do pracy, więc czasu na włóczki będę mieć trochę mniej. Prze mną jeszcze jedna tura rehabilitacji a czas na dzierganie odbije sobie w niedalekiej przyszłości w sanatorium:)

Plany mam jak zwykle bujne, tylko czasu brak.

Obecnie na drutach kolejna chusta z padisah a już czekają w kolejce nowe motki, których nawet nie chowam - cienizna fioletowa na Meandering, cienizna kremowa na Ocean Waves, cieplutka i kolorowa wełenka na jesienno-zimową czapę i otulacz, wełna islandzka na sweter, grubszy moherek na chuste dla mnie, skarpetkwoa na skarpetki dla Synka... Teoretycznie chciałabym to zrobić w miesiąc, w praktyce raczej realny jest listopad.  A jeszcze jedna chusta baaardzo cieniutka na druty się pchać zaraz będzie, jak tylko listonosz wrzuci awizo do skrzynki.

A z ta islandzką wełną to tez niezły numer. Osobisty mąż mój jak usłyszał, że wełna islandzka nieprzemakalna jest, to sobie takowy sweter zażyczył. Nieprzemakalny a ciepły - zamiast kurtki.

Ponieważ w Polsce taka wełna generalnie niedododstania jest, to był plan, coby Kaszmirowa Dama ja nam uprzedła.

Osobisty jednak zdurniał do reszty i po jakimś czasie stwierdził, że on jednak takie cudo to musi mieć oryginalne, nordyckie, islandzkie.

Wynalazł więc islandzki sklep i sobie z niego wełnę zażyczył. Z braku kasy czekaliśmy na lepszy czas i doczekaliśmy się 40% zniżek:)

Osobisty mało jajka nie wysiedział, tak nie mógł doczekać się otwarcia paczki.

A w środku była wełna. Gruba, szara, sztywna, lekka, zupełnie inna niż wszystko co do tej pory macałam. Mnie jak zwykle żre.

A jego - zobaczymy.

Zaraz po chuście Padisah zamierzam zrobić próbkę.:)

A z planów poważnych to wyprowadzam się. Zostawiam bloxa, idę w inną stronę. Na razie całe moje przeszłe życie tam kopiuję, trochę to jeszcze potrwa. Dam znać jak coś:)


poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Czasem przeglądam sobie różne blogi (no dobra, nagminnie i to całą masę) i zastanawiam się, kiedy dojdę do takiego mistrzostwa w robótkach jak niektóre z Was.

Czasem moja ignorancja i brak doświadczenia mnie dobijają.

Ostatnio poddałam się przy próbie zrobienia sweterka.

Zaczynałam go ze 3 razy, potem czekał na dostawę wełny - bo z wełny unikatowej, ręcznie przędzionej i farbowanej przez Laurkę. Jak już doszły brakujące motki, to okazało się, że jednak w swetrach z okrągłym karczkiem, moje wielkie ramiona są olbrzymie, więc należałoby całość zrobić od nowa, od dołu, normalnie. Reglany nie dla mnie.

No i szłoby wszystko dobrze (tylko jedno prucie było i zmiana drutów na większe), uformowały się biodra i talia... gdyby nie konieczność spuszczenia oczek na podkrój pachy i dekoltu. Próbowałam 3 razy i zawsze coś nie tak.

W kamizelce, którą robiłam, wyszło to znośnie a tu chyba diabeł ogonem miesza albo mocno niedouczona jestem.

Koniec końców po stracie 3 dni, robieniu, pruciu, rzuciłam gada w kąt i tylko patrzę z utęsknieniem, bo wełna szlachetna i kolor cudny.

Na razie wracam do tego, co mi wychodzi, czyli szali i chust. :)


niedziela, 14 sierpnia 2011

Już tylko z kronikarskiego obowiązku wklejam kolejną identyczną chustę. Wzór Gail cieszy się niesłabnącym powodzeniem, melanż zielono-różowy również.

Tym razem wersja bardzo duża, zrobiona jeszcze przed wakacjami. Pozuje mój Smyk, po sesji wcale nie chciał oddać chusty:)

Wzór: Gail.
Włóczka: Angora Gold BD
Druty - już nie pamiętam, chyba 5 mm
Zużycie włóczki: 3 motki, bo cięłam, by paski kolorów nie były bardzo cieniutkie na końcu.


środa, 10 sierpnia 2011

 

Aga znowu zaskakuje, tym razem rozdaje ogromny mocior (bo motek to delikatne określenie) moherkowej milusiej włóczki.

 

mocior

 

Wiem, ze jest milutki, ogromny i nitki na nim od groma, bo mam w domu identyczny. Ale od przybytku głowa nie boli, zwłaszcza fioletowego:)))

 

14:54, cyferki , Candy
Link Komentarze (2) »
wtorek, 02 sierpnia 2011

Przyszedł taki dzień, że bardzo chciałam zrobić na drutach coś dla siebie. Coś ładnego, fioletowego, noszalnego.

A że akurat trafiło się miłe spotkanko u Tupci, tuż przed otwarciem jej sklepu, to mogłam nacieszyć oczy, serce i pazerność włóczkową:)

Pisałam już o tym tu, a chodzi mi o takie fioletowo-różowo-niebieskie coś:)

Włóczka nie mogła czekać.

Zakupiłam wzór, zrobiłam próbkę i moim kulawym angielskim próbowałam rozszyfrować o co cho.

Do dziś nie wiem, czy dobrze podzieliłam oczka na przody i rękawy, do tego włączyła mi się kombinatoryka. A to tu dodałam oczek a tam odjęłam, a to zwęziłam rękaw, a to plisę zrobiłam ściągaczem a nie dżersejem a na koniec jeszcze wymyśliłam guziki:)

A potem jeszcze Tupcia zrobiła mi fotki:) Z wkładką ludzką od razu:)




Kocham go! Za kolory, za miękkość, za ciepło, za fason, za wszystko!

Wstyd się przyznać, ale praktycznie nie wychodzę z niego. :)

W końcu mam sweterek wagi piórkowej:)

Wzór: Featherweight Cardigan

Druty: 3,5mm

Włóczka: Malabrigo Sock kolor Abril (ale inne farbowanie, moje jest ciemniejsze i ma mniej niebieskiego)

Zużycie: 3 motki i kilka metrów czwartego

Do tego przekonuję się coraz bardziej do robienia na większych rozmiarach drutów. Przestałam się bać dużych oczek w dzianinie. Włóczki przeważnie po praniu robią się puszyste, dziur nie widać a dzianina lepiej się układa:)


czwartek, 28 lipca 2011

Jestem sama w domu na 2 dni, więc w ramach rozrywki postanowiłam uporządkować zasoby włóczkowe. I to tylko te w kartonach, z szuflad nie ruszam.

O mamo, ile ja tego mam! Samych typu lace całe pudło, nie licząc moherowych cienizn. Pocieszające jest to, ze to głównie włóczki wysokiej jakości - króluje merino, jedwab i inne naturalne włókna.

I znalazłam też kilka motków, które szukają nowego domu.

Chętnych do adopcji proszę o zgłaszanie się mailowo: w121277@gmail.com

Do cen należy doliczyć koszty przesyłki wg cennika poczty polskiej.

1. 100% merino z Urugwaju: Hot night


Tak się nazywa ten kolor, nic nie poradzę;). Jest to merino urugwajskiego producenta 100purewool.com, ręcznie farbowane, grubość "fingering" czyli w 100 gramach 402 metry, pojedynczo skręcona nić. Tu dwa motki przewinięte już na kłębki i resztka (jakaś 1/3) trzeciego, więc będzie ponad 800 metrów. Cena za całość - 60 zł (czyli 30 zł za motek, mały kłębuszek gratis). A kolorki w bluzce układają się tak, jak pokazano na fotkach w tym wpisie.

2. 100% merino z Urugwaju - Fortress - zarezerwowana A.S.


Dane te same, producent: 100purewool.com, grubość 402m/100 g, czyli razem w tych trzech kłębkach 1206 metrów. Kolory to melanż czerwieni, fioletu, różu i brzoskwini, ręcznie farbowane. Cena - 90 zł za całość.

3. 100% merino z Urugwaju - Yanez


To to samo merino, tylko kolor fioletowy, taki bakłażanowy a nie biskupi, zdjęcie dość wiernie oddaje kolor.

To jest ręczne farbowanie, więc nie będzie on do końca jednolity, są ciut ciemniejsze i jaśniejsze tony, ale całość dzianiny będzie ciemna. Również 3 kłębki 100g/402 metry, razem 1206 m. Cena - 90 zł za całość.

Kto pierwszy, ten lepszy:)


środa, 27 lipca 2011

W końcu się zmobilizowałam. Obrobiłam zdjęcia i moge się chwalić:)))

Pamiętacie mój majowy pobyt w Ojcowie i wizytę u Kaszmirowej Laury?

To ona posadziła mnie przy swoim kołowrotku i sprawiła, że zapomniałam o całym świecie.

Uprzędłam wtedy swoja pierwszą wełnę:)

Uprzędłam, to za dużo powiedziane. Wełna była przekręcona, ze skrętkami, petelkami, raz cieniutka jak wlos a raz grubaśna na palec.

Za radą Laury uprałam:

I rozwiesiłam do wyschnięcia:

Niestety popełniłam błąd, przed którym Laura mnie ostrzegała. Zbyt obciązyłam motek i artystyczne skrętki się wyprostowały.

Nie zraziłam się jednak i postanowiłam, że i tak będę to nosić.

W formie ciepłego komina:

Widac tu wyraźnie efekt pochylenia oczek, który jest następswem zbytniego skręcenia wełny przy przędzeniu.

Ale co tam, pierwsze koty za płoty:)

Dziękuję Laurko:***


niedziela, 24 lipca 2011

Kilka dni bez netu a tu tyle różnych spraw...

Nie wiem nawet od czego zacząć.

Odeszły dwie blogowe dziewczyny, Jazzowa i Baglady... Już nie kupię torebki jedynej w swoim rodzaju...

Smutno mi.

Zdrowie wymusiło urlop od drutów i jakoś nawet mnie nie ciągnie. Nie zlinczujecie mnie, prawda?

Do tego wojna z udziałem sklepów internetowych...

Dostałam też od MaBy miłe wyróżnienie. Nie podaję dalej, bo zbyt wiele blogów chciałabym wyróżnić, do tego jest to forma łańcuszka, których unikam...

Jednak nie chciałabym ofiarodawczyni sprawić przykrości, więc napiszę o sobie 7 rzeczy.

Nic ciekawego, ale co tam.

1. Jestem wielką fanką seriali sci-fi, zaczęło się od "Gwiezdnych Wrót" i forum Orion Tok'ra i trwa nadal, choć już nie angażuję się tak ekstremalnie - kiedyś organizowałam ogólnopolskie zloty fanów.

2. Mam wiele innych pasji, na które nie wystarcza mi czasu. Fotografowanie, narty, przyroda, książki, śpiewanie, gotowanie... kiedyś jeszcze haftowałam i zajmowałam się namiętnie redagowaniem napisów do seriali sci-fi.

3. Jestem nałogową netohliczką od 11 lat. Nieprzerwanie.

4. Z pasją grywałam w internetowe gry real time. Z czasów Ogame (Uni4) zostało mi wiele znajomości a nawet przyjaźni.:)

5. Alergicznie reaguję na kłamstwa, matactwa, oszustwa, zdrady i manipulacje.

6. Teoretycznie jestem oazą spokoju, cierpliwości i rozsądku. Żeby jednak życie nie było nudne, czasem pokazuję pazurki, zwłaszcza jak ktoś przeciągnie strunę.

7. Kiedyś zawodowo strzelałam z łuku.

To idę smucić się dalej i szykować do jutrzejszej wizyty w poradni rehabilitacji.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18