|
czyli rzecz o dzierganiu
Blog > Komentarze do wpisu
Skąd wziąć na to wszystko czas?Jak wiele innych dziewiarek, tak również i ja dostaje pytania, skąd biorę czas na wszystkie zajęcia i na pracochłonne robótkowanie. No więc odpowiadam - wcale nie mam czasu. Wszystkie moje pasje odbywają się kosztem czegoś innego. Gdy gotuję, to nie sprzątam i nie robótkuję. Gdy robótkuję, to olewam gotowanie i sen. Gdy jeżdżę na nartach, to rosną góry prasowania a robótki leżą odłogiem. Za to wtedy spędzam czas z dzieckiem. Gdy oglądam film, to równocześnie robótkuję. Gdy idę na spacer i fotografuję, to mnożą się w domu warstwy kurzu. Gdy idę na lodowisko, nie mam czasu na film wieczorny i na drugi dzień na obiad jest tylko jajecznica. Poza tym wykorzystuje każdą wolna chwilę na coś - czytam w wannie i autobusie, druty zabieram w podróż autem, aparat fotograficzny wszędzie, gdzie się da. A wszystko przeważnie odbywa się kosztem snu (dziś 4,5 godziny). Bo nie chcę z niczego rezygnować:) Teraz jestem po 3 dniach intensywnej jazdy na nartach, boli mnie każda kosteczka i mięsień, ale fruwam na endorfinach, :) dziś na pewno podgonię z kolejną robótką, zrobię na obiad ulubione naleśniki synka, w środę może lodowisko... a kotów na podłodze... udaję, że nie widzę:) I tak o. poniedziałek, 31 stycznia 2011, cyferki
Komentarze
2011/01/31 14:19:04
Pracuję, mam jedno dziecko, już się nie uczę, ale na brak zajęć nie narzekam. :)))
Fajnie, że nie jestem osamotniona:) 2011/01/31 14:25:54
o tak, też uważam, że są rzeczy ważniejsze, niż koty na podłodze! (oprócz jednego sierściucha;)). i też zazwyczaj kosztem snu - robótkuję do późna, a potem jeszcze trochę czytam. w międzyczasie film, gotowanie naprędce, na szczęście gotujemy oboje z M., więc - podobnie, jak zmywanie - wymiennie.
spacer - wiadomo, zawsze z aparatem. samochód - druty, książka, albo prowadzę, co w moim przypadku jest tuż po drutach i książkach ulubionym zajęciem - a czasem nawet bardziej mi się chce pojeździć, niż robić. i tak to, trzeba wykradać czas...:) 2011/01/31 14:26:27
Chcesz urlop czy zwolnienie za porozumieniem stron?
:P :* a to wiesz za co :) 2011/01/31 14:30:37
U mnie wystarczy wyciąć fragment z nartami (nie mam, nie umiem, nie śmigam). Rodzina moje hobby dzielnie znosi. A ja dobrze się bawię.
2011/01/31 14:53:34
O tak - wszędzie, w każdej wolnej chwili.
Strasznym jest NIE MIEĆ robótki przy sobie, kiedy pojawia się niespodziewanie czas - doświadczyłam tego niedawno i teraz mam już ładnie spakowaną torebeczkę, w której są wszyśiuśkie potrzebne akcesoria z latarka czołową i akumulatorami do niej włącznie:) Naładowanymi! O - jeszcze ładowarkę muszę malutką sobie kupić:) I tak małymi kroczkami - to tu, to tam, parę rządków - albo i cały dzień i pół metra dzianiny - i sobie przybywa i rośnie i się dzierga. Od pewnego czasu MUSZĘ absolutnie mieć cały czas coś na warsztacie i to coś takiego, żeby móc to w każdej wolnej chwili wziąć do ręki i dziergnąć. Koty, moje panie? Ja tam mam psa:P Kotów nie widzę, pajęczyn tudzież. I skąd my mamy na to czas...? My jesteśmy po prostu pracowite jak pszczółki - a że ta praca to nasza przyjemność to już inna sprawa, niech ci, co zazdroszczą i podpytuje też sobie taką robotę znajdą:D:D:D P.S. Jajecznica na obiad też bywa:) I bywa telefon do męża: "Kochanie, zjeeeeeeedz cos w pracy, wiesz, ja mam dziś tyyyle roboty!":))) Na szczęście mąż też pasjonat, to i pasjonata rozumie:)
Gość: anust, public19908.cdma.centertel.pl
2011/01/31 15:45:53
Ja z rozmysłem wybrałam jasne podłogi- kurzu nie widac:)) a robótki mam we wszystkich pokojach: jak latam za dzieckami to czasu nie tracę na latanie po robótki:) i tak sie to kręci a skomplikowane wzory sobie na wieczór zostawiam
2011/01/31 17:23:13
Jak to miło poczytać, że inni funkcjonują podobnie jak ja. Doszło już do tego, ze niektóre koleżanki opowiadają znajomym o mnie jak o jakimś "cudzie świata", no bo pracuję, studiuję, do tego trójka dzieci (każde z jakąś pasją i zajęciami dodatkowymi), gotuję (często obiad z dwóch dań), robótkuję, od niedawna zajmuję się decu. Przy tym sypiam ok. 5 godzin, a sprzątanie- no cóż dom to nie muzeum. Pozdrawiam.
2011/01/31 17:30:27
Bardzo się cieszę, że nie jestem osamotniona. A tym co proszą - zrób, nie mam sił już odpowiadać. Swoich zaległości dla siebie i rodziny najbliższej mam najwięcej.
2011/01/31 17:36:01
Kananka, mam zajęty kalendarz robótkowy (i to ciasny!) do lipca.
I co powiesz? 2011/01/31 17:37:11
Kananka, mam zajęty kalendarz robótkowy (i to ciasny!) do lipca.
I co powiesz? 2011/01/31 17:38:21
Kananka, mam zajęty kalendarz robótkowy (i to ciasny!) do lipca.
I co powiesz? 2011/01/31 17:41:51
Kananka, mam zajęty kalendarz robótkowy (i to ciasny!) do lipca.
I co powiesz?
Gość: Frasia, 87-207-9-221.dynamic.chello.pl
2011/01/31 18:06:06
Skąd ja to znam??? Już dawno stwierdziłam, że sprzątanie nie zając - nie ucieknie :). Rodzina brudna ani głodna nie chodzi, więc chyba nie jest tak źle. Tylko raz syn przyszedł i powiedział, że poflicuje (na sucho - igiełką) za mnie, a ja mam mu zrobić kolację (i filcował, ale nie wciągnęło go to) ;)). Na stwierdzenia koleżanek z pracy "mogłabyś mi też takie zrobić" już się trochę uodporniłam, nadal jednak "załamuje" mnie hasło "ty to się musisz w domu nudzić" - w sytuacjach, gdy zrobię sobie coś nowego i pokazuję w pracy. Na szczęście ostatnio słyszę je już bardzo rzadko :).
A swoja drogą, to już nie pamiętam kiedy oglądałam telewizję nie mając żadnej robótki w rękach :). 2011/01/31 20:29:09
Taaaaaak, jakbym czytała swój pamiętnik ;))
Tylko zamiast nart to malowanie (odnawianie/postarzanie) mebelków bym napisała. Ostatnio to nie wiem czy robótkę chwytać czy malować (bo przecież i to i to potrzebne pilnie ;)) A jak słyszę ja też kiedyś robiłam na drutach, ale teraz nie mam czasu .... no i w sklepach wszystko można kupić, wtedy dawniej to nie było i trza było samemu robić.... Bez komentarza ;) 2011/01/31 21:51:18
No tak, Aluś - kiedyś to robiłam, a teraz to... siedzę godzinami z pilotem, przeważnie taka jest prawda!
A u mnie jest bawet tak, że jak przysiądę w swoim pokoiku z drutami to zaraz się ładuje córkowy synek i mówi: "Będziesz robić? Na drutach? To ja się pobawię! Przy Tobie" I leci do swojego pokoju, pobiera zabawki i leci do mnie. Ja dziergam, on się bawi, gadamy sobie - tak tez często robię, jak mam z nim zostać i się opiekować. I wilk syty, i owca cała:)
Gość: bachud, 83.238.209.3*
2011/02/01 07:36:38
Ni niestety, musimy sobie jakoś radzić. A że niestety najprościej kosztem snu... Czy ktoś patrzy na worki pod oczami kiedy się ma na sobie piekny szal?! ;)))
2011/02/01 22:34:49
Dziękuję ! Ten tekst to i o mnie też. Choć do kompletu dzieci brak to wykończenie domu jeszcze zostało i budowa nowego jakby chodziła znowu po głowie. Że też nie potrafi człek na dupie spokojnie posiedzieć.
2011/02/02 12:06:54
Wiolu, nie martw się! Jak widać więcej jest nas takich wypełniających dobę na maksa! U mnie trójka dzieci: mozna nauczyć latorosle gotować, sprzatać i robić zakupy:) I to działa:) Roboty domowej nie przerobisz:) Pracować trzeba, a bez dziergania zycie jakieś takie inne.... Małżon co prawda nie za bardzo lubi jak dziergam, ale chyba się uodpornił.... Koleżankom proponuję, że je nauczę robić i same sobie zrobią:) A te co same robią doskonale to rozumieją:) Dlatego robótkomaniaczki łączmy się! A tak w ogóle to chyba jesteśmy sąsiadkami przez miedzę:) pozdrawiam Iza
2011/02/02 12:10:21
Globtroterka, sąsiadkami??? Napisz cos więcej, zaciekawiłas mnie na maksa.
Młodego uczę, czego się da, ale oporny jest. Męża trochę przyuczyłam i to sie sprawdza:) Pozdrówki! 2011/02/02 12:43:41
że tak powiem nie nudzę się bo nie lubię się nudzić a że nie ma czasu na wszystko trudno,pranie czasami leży tydzień do prasowania a jak komu czego brakuje to sam uprasuje:) gotować trza; sprzątać też ale co tam,wieczory są i nocki,filmów się słucha a nie ogląda ; rodzinkę trochę przyuczyć do obowiązków domowych trzeba,do wyprowadzania psa itp i trochę odporności nabrać i nic tylko robótkowac:)
2011/02/03 09:50:15
Kochana, zza miedzy, bom z Legionowa:) Szperając w internecie się tego dopatrzyłam:) Nie ustawaj w przysposabianiu Młodego do pomocy! Moje Młode już co prawda wyrosnięte, ale ponieważ podła matka byłam, to pomagają:) Nie mają innego wyjścia:) Uściski. Iza
2011/02/03 09:52:33
Wow, to gdzieś jest opisane gdzie mieszkam?
To super, możemy się umawiać na wspólne spotkania dziewiarskie:))) Do Legionowa jeżdżę na lodowisko z Młodym.:))) 2011/02/03 10:46:27
Violu,, Facebook to kopalnia wiedzy:) A mamy wspólnych znajomych:) Dziergadłowych:) Oczywiście na wspólne dzierganie zawsze:) Tylko przezyję PIERWSZĄ SESJĘ PIERWORODNEGO DZIECIĘCIA!!! Buziaki Iza
2011/02/17 19:19:40
Fajnie wiedziec, że pozytywnie zakręconych jest więcej. Niestety mam jeden problem, odkąd zaczęłam więcej robótkowac bardzo mało się ruszam. A trochę by się przydało.
2011/10/23 17:02:46
:D myślę, że w Twoim tekście odnajdzie siebie wieele zafascynowanych dzierganiem (i nie tylko) Dziewczyn. Taka jest prawda, coś zawsze kosztem czegoś.. niestety. Jak to w życiu bywa. Kwestia chcenia, wyborów i znalezienia czasu ;) Pięknie masz na działeczce :D aż miło popatrzeć i wspomnieć sobie lato :D zazdrostka Mamy w oknie, jej cień na stole i kawa.. ale klimat :D
pozdrawiam 2011/10/23 18:34:06
Masz rację.
Przypominam, że tego bloga juz nie prowadzę, nowy adres to wioletovewloczki.blogspot.com Piszesz, jakbyś mnie znała... znamy się? |
no bo cóż począć kiedy akurat taki piękny model wpadł w oko ;)